2011-08-04 15:15:11
Swan
Czy warto zwiedzić egipskie piramidy? Nieważne jak dużo na ten zagadnienie już napisano, fora turystyczne cały czas zapełniają się tym fundamentalnym pytaniem. Jechać do Egiptu i nie spostrzec piramid to ciut tak, jakby iść do zoo i ominąć wybieg dla słonia. Z drugiej strony - jak dużo razy zdarzyło Wam się usłyszeć, że jednak nie ma co, że zdjęcia wystarczą, że to tylko kupa kamieni? Mamy nadzieję, że nie uwierzyliście. Wielkość kamienia, wieczność faraona. I de fakto - ostry, zachodni wiatr ustaje, gdy wpływamy do basenu portowego. Cumujemy tuż przy nadbrzeżnym bulwarze, gdzie mimo późnej pory ruch i gwar trwają w najlepsze. Przy kawiarnianych stolikach okupujących chodniki nie widać wolnych miejsc, przechodnie tłumnie spacerują po jezdni, między nimi przemykają skutery, zewsząd dobiegają głośne rozmowy i dźwięki muzyki. Pothia , stolica Kalymnosu, czwartej pod kątem wielkości (111 km kw., 11 tys. mieszkańców) wyspy Dodekanezu, słynie z pięknych plaż, architektonicznych zabytków, niemniej jednak przede wszystkim z poławiaczy gąbek. Dużo lepiej nie nosić ze sobą przez bez przerwy paszportu, biletów powrotnych czy wszystkich posiadanych kasiorki - w Egipcie czeka na podróżnych tyle emocji, że łatwo coś zgubić w zaaferowaniu lub przez swoją nieuwagę. Na pewno między bajki należy włożyć opowieści, że turysta w Egipcie nie powinien opuszczać obszaru hotelu, bo coś złego może go spotkać - pisząc nieco ironicznie, wyrywanie aparatów turystom na egipskich ulicach de fakto nie jest powszechną praktyką. Jeszcze w XIX wieku nie chciano wierzyć, aby wzniesienie takich konstrukcji, jakimi są piramidy, było ogólnie rzecz ujmując możliwe bez maszyn: wyciągów łańcuchowych, żurawi, dźwigów, wreszcie narzędzi do precyzyjnych pomiarów. A jednakże starożytny pęd do monumentalności sprawił, że możliwe okazało się i projektowanie stropów i ścian ze starannosią do paru centymetrów, i podnoszenie kilkutonowych bloków piaskowca na wysokość stu kilkudziesięciu metrów, a potem ustawianie ich pod ściśle określonym kątem i dopasowywanie tak, aby między spojenia kamiennych płyt nie dało się wcisnąć ostrza noża czy włosa.